Tematy artykułów
Kontakt
Zadzwoń na infolinię: pon. - pt. 9:00 - 20:00
Wyślij e-mail na: kontakt@travelduck.pl
Zadzwoń na infolinię: pon. - pt. 9:00 - 20:00
Wyślij e-mail na:

Wspomnienia z 3 najfajniejszych miejsc, w jakich byłam

Agnieszka Krasa
Agnieszka Krasa
Przeczytasz w 2 min 0
islandia

W podróżach najlepsze jest zaskoczenie. Czasem zobaczysz coś, czego się nie spodziewasz, innym razem nie zobaczysz tego, co bierzesz za pewnik. Gdy tracisz kontrolę, zyskujesz świetne anegdotki. Kilkoma takimi historiami chciałam się z Wami podzielić.

Półwysep Synaj - niebo gwieździste nade mną

Zwiedzanie półwyspu Synaj było częścią wycieczki do Izraela. Czasy licealne, rodzinne wczasy. Izrael mnie zachwycił. Pierwszy raz widziałam świat “nieeuropejski”, zupełnie nieznany i niepasujący do moich wyobrażeń (“jak to grota, nie stajenka???”).

Przyszedł jednak czas na transfer z Ziemi Obiecanej do Egiptu (biblijnie trochę pod prąd).

Najpierw przekraczanie granicy izraelsko-egipskiej na piechotę, lekkie lub bardziej zaawansowane przeszukiwanie, grobowe miny pograniczników i już - byliśmy w Egipcie.

Atrakcją miało być oglądanie wschodu słońca z samego szczytu góry Synaj.

Wyruszyliśmy grupą w środku nocy. Przewodnikiem był młody Beduin, który wybrał się w góry w klapkach Kubota. Nawiązał ze mną rozmowę i zarzekał się, że miał dziesiątki dziewczyn z Polski, stąd jego świetna znajomość języka polskiego (“maś piekne oczi”). Towarzyszyły nam też wielbłądy, gotowe wziąć co słabszych na grzbiety za symboliczny one dolar.

Droga po żwirze była męcząca, młody Beduin poganiał, od wielbłądów bił przykry zapach, pył unosił się w górę i wdzierał do nozdrzy, ale… Niebo nad Synajem jest wolne od zanieczyszczeń sztucznym światłem. Tym więc, którzy odważyli się oderwać wzrok od nierównej nawierzchni i spojrzeć w górę, ukazały się miliony gwiazd, gęsto usianych na doskonale atramentowym nieboskłonie. Dla takich widoków warto żyć.

Wciąż mam dylemat, czy “słońcu, które wstawało nad Izraelem”, gdy już się wspięliśmy, udało się przyćmić ten nocny pejzaż. Choć wschód też był spektakularny. A młody Beduin zbiegł ze szczytu w tych swoich rozklekotany klapkach jak kozica, po pionowych skałach. Uspokajam, przeżył.

synaj-wschod-slonca

Jak uporządkować wspomnienia z wakacji?

Islandia - zorza, ach to Ty!

Islandia to bajka. Monumentalna natura, przyjaźni ludzie i obietnica zorzy. Podczas naszej podróży po Islandii pojawiły się dobre prognozy, choć wszystko trochę się mijało. Jak była wysoka aktywność słońca, pojawiały się chmury, i na odwrót. Dzień był trudny. Nad ranem musieliśmy odśnieżyć kawałek drogi i auto, ulepiliśmy bałwana, potem długie zwiedzanie i spory ubytek ciepła na zimnym powietrzu.

Pierwsze nieskrywane nadzieje pojawiły się, gdy osobiście zauważyłam wielką łunę za chmurami. Jeden ze współtowarzyszy sprowadził mnie jednak na ziemię, tłumacząc, że to łuna od szklarni. Mogło tak być, bo Islandia to poważany producent... bananów. Za chwilę minęliśmy rzeczone szklarnie i emocje opadły.

Ale po kolacji przewodnik zaproponował nam kąpiel w sekretnym, gorącym źródle. Fantastyczny pomysł, gdy na zegarku północ, na zewnątrz -6°C, a ja właśnie pomyliłam zorzę ze szklarnią. Zgodziłam się jednak i… nie żałuję. Gdy wysiedliśmy z auta, pojawiła się ONA. Nieśmiała, lekko seledynowa (w skali ledwo 1/10), zataczała krąg nad horyzontem.

Mogła wyglądać tak:

kirkjufellfoss-islandia

Choć nie był to magiczny, wielokolorowy spektakl, to ta zorza na Islandii zajęła ważne miejsce w moim serduszku. Teraz mogłam przywdziać strój kąpielowy i spełniona zamarznąć, wychodząc z gorącego źródła.

Do podróży zainspirują Cię te filmy!

Rumunia na wakacje?

Wybór wczasów w Rumunii był trafiony w dziesiątkę. Choć niektórych dziwił. Latem pogoda w Rumunii dopisuje, Morze Czarne czeka na plażowiczów z otwartymi ramionami. No i te pomniki czasów komunistycznych, jako żywe!

Jednak nie o atrakcjach Rumunii chciałam tu pisać, ale o ludziach. Kraj zaskoczył mnie najbardziej właśnie pod tym względem. Rumun w Polsce źle się kojarzy. Tymczasem Rumuni to Polacy sprzed 20 lat. Tylko z nieco ciemniejszą karnacją.

W ogóle samolot do Rumunii to taki wehikuł czasu. Wsiadasz w XXI wieku, wysiadasz w latach 90. wieku poprzedniego. Gdyby nie cyfrowe billboardy, smartfony w rękach ludzi i kilka nowych modeli aut na ulicach, człowiek myślałby, że cofnął się w czasie. Rumuni ubierają się skromnie, noszą ze sobą plastikowe siatki (sic!), autobusy są wysłużone, budynki szare. Obrazek jak ze zdjęć z czasów mojego dzieciństwa!

I to, co w Rumunach nadal jest, a w nas już nie: życzliwość i nieskrępowanie. Przykład? Jedziemy autobusem autostradą ze stolicy Rumunii, Bukaresztu, nad morze do Konstancy. Autobus ma pękniętą na pół szybę (ale ta dzielnie się trzyma!), a kierowca regularnie puszcza dymka przez lekko uchylone okno. Ma to opanowane, bo w autobusie nic nie czuć.

Sprawdź jesienny trekking po rumuńskich Karpatach.

Nagle na przód pojazdu uderza pani z wielkimi siatami. Mówi coś do kierowcy, a ten na środku autostrady, a wręcz tuż przed wiaduktem, zatrzymuje się nagle i otwiera pani drzwi. W Polsce 3 tys. zł kary. Tu? Kobiecina musiałaby targać te siaty kilkanaście kilometrów od przystanku, więc czemu jej nie pomóc? A pamiętam, gdy jeszcze tak było w Polsce. Tylko że my nie mieliśmy wtedy autostrad.

rumunia

Oto niezapomniane książki podróżnicze.

Islandia Inspiracje Kierunki

Podobne artykuły

Proponowane wyjazdy