Tematy artykułów
Kontakt
Zadzwoń na infolinię: pon. - pt. 9:00 - 18:00
Wyślij e-mail na: kontakt@travelduck.pl
Zadzwoń na infolinię: pon. - pt. 9:00 - 18:00
Wyślij e-mail na:

Czarnogóra subiektywnie. Wspomnienia z podróży

Joanna Jędrzejczyk
Joanna Jędrzejczyk
Przeczytasz w 5 min 0
czarnogora-co-zobaczyc-atrakcje

Czarnogóra (Crna Gora – Црна Гора – Montenegro) to bardzo młode, europejskie państwo, które niepodległość uzyskało w 2006 r. Przyciąga zróżnicowanym krajobrazem - mamy tu wszystko: góry, morze, jeziora i rzeki. Gaje oliwne, wspaniałe kolorowe krzewy, opuncje rosnące na każdym kroku to tylko namiastka tego, co ma do zaoferowania ten bałkański kraj.

Montenegro stanowi narodową mieszankę Czarnogórców, Serbów, Bośniaków i Albańczyków, co widać zarówno w kuchni, na ulicach, jak i w kulturze. Stolicą Czarnogóry jest Podgorica, jednak za stolicę historyczną uznawane jest Cetinje.

Garść informacji o Czarnogórze

W Czarnogórze spędziłam razem z koleżanką 7 dni w lipcu 2019 r.
Czarnogóra w miesiącach letnich to piekło! Dosłownie, bo żar leje się z nieba. Ukojenia najlepiej szukać w krystalicznie czystych górskich jeziorach i nad morzem.

Ludzie - bardzo pomocni - doradzą i pokierują nawet wtedy, gdy nie mówicie w żadnym wspólnym języku. W mniejszych miejscowościach w miarę sprawnie można porozmawiać po rosyjsku, w większych również po angielsku.

Ceny - zbliżone do polskich (płacimy w euro). Oczywiście w popularnych miastach takich jak Ulcinj czy Kotor pod turystów czasem kuriozalnie podwyższone.

Jedzenie i picie - pyszne wino (najpopularniejsza marka Vranac), wspaniałe wypieki - koniecznie trzeba skosztować burka (to zawinięty w suto okraszone tłuszczem ciasto francuskie farsz z mielonego mięsa, szpinaku lub sera), znakomite owoce morza i ryby oraz inspirowane włoską kuchnią pizze i makarony.

Wybierzesz się na bałkańską przygodę w kameralnym gronie?

Crno Jezero - najpiękniejsze jezioro w tej części świata

 

podgoricaLotnisko w Podgoricy

Po wylądowaniu w Podgoricy w lipcu trzeba było się przebrać w lżejsze odzienie i zmykać. Stolica Czarnogóry sama w sobie nie była na liście naszych zainteresowań, dlatego szybko pojechałyśmy do oddalonej o ok. 125 km miejscowości Žabljak. To maleńkie miasteczko, które stanowi idealną bazę wypadową nad Jezioro Czarne, do kanionu Tary oraz Durmitoru.

Pokusiłyśmy się jednak o małe zwiedzanie i pospacerowałyśmy po znajdującym się nieopodal miejsca naszego noclegu cmentarzu. Okolica sielska, wiejska, wzgórza i zatrważająca architektura. Zabljak dawniej słynął z przepięknej drewnianej zabudowy, niestety w czasie wojny wszystko zostało doszczętnie zniszczone, a na to, co obecnie można tam spotkać, ciężko się patrzy.

Domy są złożone (zbudowane to zbyt szumne słowo) jakby bez planu, z tego, co akurat było pod ręką - w życiu nie widziałam takich cudów.

architektura-zabljakDrewniane "domy" w Žabljaku

Z Žabljaka po ok. 45 minutach spokojnego marszu bardzo dobrze oznaczoną (w większości asfaltową) drogą dotarłyśmy nad Jezioro Czarne. Po drodze wysłuchując głośnych koncertów żab bardzo licznie zamieszkujących okoliczne mokradła. Te hałaśliwe płazy w pełni zasłużyły na to, żeby miasto zostało nazwane na ich cześć.

jezioro-czarneMostek przy Jeziorze Czarnym - idealny do zdjęć

Jezioro Czarne to w rzeczywistości dwa jeziora: Wielkie i Małe. Łączą się ze sobą małym przesmykiem wśród skał, który latem niemal kompletnie wysycha. Nad wodą fenomenalnie pyszni się góra Medjed (2287 m) przeglądając się w krystalicznej tafli. Wokół jeziora jest kilka kamienistych i piaszczystych plaż, woda jest obłędna - pachnąca i czysta.

W Jeziorze Czarnym można pływać - co szczerze polecam, rundki z widokiem na górę - bezcenne. Po 3 godzinach wylegiwania się i pływania postanowiłyśmy zobaczyć, co jest po drugiej stronie Medjed. Ruszyłyśmy przez las (nota bene - piękny, pełny soczystozielonych mchów i... pasących się krów).

jezioro-czarne-czarnogoraZobaczenie pasących się krów w lesie - bezcenne!

Niestety lekko zboczyłyśmy z trasy (idąc idealnie równolegle do tej wyznaczonej przez Google), przez co musiałyśmy skakać przez rwący strumień i przedzierać się przez chaszcze, ale było warto. Na finiszu naszej ponad godzinnej wędrówki w niemiłosiernym upale i bez wody (myślałyśmy, że będziemy szły krócej i za szybko wypiłyśmy wszystko) stwierdziłyśmy, że pora się ochłodzić.

zabjak-czarnogoraKolor wody w jeziorze jest wyjątkowy

Weszłyśmy do wody, ale chciało nam się pić. Woda była znakomita, post factum poczytałyśmy o konsekwencjach chłeptania z jeziora, ale na szczęście okazało się, że w przypadku zbiorników górskich nie ma obaw. Kolejna perełka do kolekcji repertuaru czynności durnych, acz wywołujących sentymentalny uśmiech: piłyśmy wodę, w której stałyśmy!

A może objazdowy rajd rowerowy po najpiękniejszych zakątkach Bałkanów, czyli Albania i Korfu?

Zipline nad Tarą!

Plan na następny dzień był jeden: rzeka Tara. Postanowiłyśmy pojechać stopem - udało się “złapać” tira. Jazda tak masywnym autem po wąskich górskich serpentynach - fenomenalna! Wysiadłyśmy na moście Durdevića. To trzeba zobaczyć, najgłębszy w Europie i jeden z najgłębszych na świecie kanion Tary wygląda wspaniale. To jedna z największych atrakcji Czarnogóry.

tara-kanionMost Durdevića

Mierzący 82 km kanion figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Most, na którym wysiadłyśmy, jest jednym z lepszych punktów widokowych na rzekę, ale też sam w sobie stanowi dosyć spektakularne zjawisko (ma 172 m wysokości!), co więcej można pod nim zjechać tyrolką. Taka przyjemność trwa około 2-3 minut, kosztuje 10 EUR i jest super!

tara-mostWidok na Tarę z mostu

Jechałam - polecam gorąco. Warto wybrać się na spacer pod most Durdevića, bo jest ogromny. Tara to jedno z ulubionych miejsc fanów raftingu. Na spływ na pontonach wartkim nurtem rzeki można się wybrać z Żabljaka, Mojkovacu albo ze Scepan Polje (tu zdecydowanie jest największa baza raftingu). Koszt takiej atrakcji to ok. 45-50 EUR/os.
Po pożegnaniu niebieskiej jak nic co dotąd widziałam w życiu Tary, wróciłyśmy do Żabljaka na noc, z samego rana pojechałyśmy autobusem (w czasie podróży warto patrzeć przez okno, widoki są wspaniałe) do Dobroty, którą obrałyśmy za bazę wypadową do Kotoru.

Kocie aromaty i średniowieczne mury

Nazywane Średniowieczną Perłą Bałkanów miasteczko słynie z niezwykłej starówki, która była dawniej częścią Republiki Weneckiej. Kotor stawiany jest na równi z Dubrownikiem, jest jednak od niego znacznie mniejszy. Usytuowane w Boce Kotorskiej miasto rokrocznie przyciąga tłumy turystów.

koty-w-kotorze

Otoczona murami średniowieczna część Kotoru to twierdza o powierzchni zaledwie kilometra kwadratowego otoczona fosą. Wszystko jest tam z kamienia, przez co w upalny dzień z gorąca nietrudno o udar. Wałęsające się w ilości ponad przeciętnej koty dodają uroku temu miejscu, ale niestety również zapachu, a raczej przykrej woni.

Nazwa Kotor nie pochodzi od liczby mieszkających w nim kotów, jednak zwierzaki stały się atrakcją turystyczną chętnie wykorzystywaną przez Kotorczyków - powstało nawet muzeum kotów, a raczej kocich pocztówek, można również kupić wiele pamiątek z motywem mruczka.

Przejście kotorskiej starówki (nota bene wpisanej na listę UNESCO) zajmuje ok. godziny, jeżeli nie wliczymy w to wspinaczki do twierdzy św. Jana, zwiedzania muzeów oraz licznych świątyń. Trudno nie zauważyć katedry św. Tyfona (jej powstanie datuje się na 806 r).

katedra-sw-tyfonaKatedra św. Tryfona

Z kolei wspinaczka na skałę z twierdzą św. Jana to konieczność pokonania 200 m po 1500 schodach. Wejście jest płatne (8 EUR). Warto podjąć się trudu, ponieważ widok na zatokę z takiej wysokości jest oszałamiający. My jednak nie podjęłyśmy wyzwania, lipcowy upał nas pokonał, poszłyśmy na plażę, aby ochłodzić przegrzane organizmy w morzu. Może jeszcze będzie okazja do “zdobycia twierdzy”.

Ciekawostka o Czarnogórze: znalezienie konkretnego adresu w Kotorze może być problematyczne, ponieważ na domach umieszczane są wyłącznie numery - brak jest nazw ulic.

kotor-stare-miastoWidok na zatokę ze Starego Miasta

Warto też wybrać się na spacer brzegiem zatoki, posiedzieć na kamienistej plaży, skorzystać z kąpieli - trzeba jednak pamiętać, że woda w tej części Czarnogóry jest znacznie zimniejsza od tej np. w Ulcinj. Spacery z Dobroty do Kotoru to bardzo miła forma spędzenia czasu. Najlepiej nocować w Dobrocie lub innym miasteczku w pobliżu, ponieważ ceny w Kotorze są najwyższe w całym Montenegro.

Nenufarowe dywany na wodzie

 

jezioro-szkoderskieWśród lilii robią się wodne ścieżki

Kolejny punkt na mapie naszej wycieczki to oddalone o ok. 50 km Jezioro Szkoderskie. Można tam dotrzeć autobusem z dworca w Kotorze. Przy jeziorze aż roi się od punktów organizujących wycieczki łodziami po jeziorze. Uległyśmy namowom i wybrałyśmy się w jeden z najwspanialszych rejsów w życiu.

rejs-jezioro-szkoderskieWidok na góry z perspektywy łodzi

Jezioro Szkoderskie nazywane przez mieszkańców Czarnogóry szkoderskim bagnem (Szkodersko blato) jest największym słodkowodnym zbiornikiem w tej części Bałkanów, prawie w 40% leży na terenie Albanii. Jezioro nie jest głębokie (maks. 8 m), ale jego dno leży poniżej poziomu morza. Rejs po usianym nenufarami jeziorze, otoczonym górami trwa ok. 45 minut, w jego trakcie można się wykąpać w krystalicznie czystej wodzie i zrobić fantastyczne zdjęcia.

przystan-jezioro-szkoderskieŁodzie do wynajęcia w zatoce

Adriatyk...

Finisz naszej bałkańskiej przygody to czarnogórska riwiera - zamieszkałe przez zaledwie 10 tys. osób Ulcinj. Ten nadmorski kurort to uwielbiane przez turystów (szczególnie z Rosji) miejsce. Co ciekawe jest tam zejście do morza, które po pokonaniu nawet 100 m nadal sięga maksymalnie do pasa.

IMG_20190707_171713Widok na morze w drodze do centrum Ulcinj

Wielka Plaża, która ciągnie się przez 13 km, to idealne miejsce na wakacje z dziećmi, aczkolwiek pociechy bawiące się na brzegu wyglądają jak nieszczęście - wszystko przez lekko szary i bardzo drobny piach.

Z plaży, która jest największą piaszczystą plażą nad Adriatykiem, można przejść dzikimi drogami nad klifem do centrum miasta, w którym jest Mała Plaża (w szczycie sezonu nie ma tam miejsca, aby stać, a co dopiero usiąść), miasto jest pełne samochodów (jeżdżących wbrew wszelkim przepisom) i bardzo gwarne.

IMG_20190707_164220Opuszczona chatka rybacka nad Adriatykiem

W Ulcinij warto zobaczyć Kalaja, czyli stare miasto. Niestety niszczeje - najwidoczniej nie jest traktowane jako cenny zabytek, a ma ponad 2500 lat. Z leżącego tuż przy granicy z Albanią Ulcinj wyruszyłyśmy do Podgoricy, a stamtąd prosto do Polski.

Czarnogórę polecam gorąco, bardzo gorąco (latem upały są tam niemiłosierne), widoki, które oferuje ten bałkański kraj, na długo pozostają w pamięci. Oglądając zdjęcia z tego wyjazdu, wzruszam się maksymalnie, ponieważ widziałam to wszystko na żywo i żadna fotografia nie jest w stanie oddać piękna, którym uraczyło mnie Montenegro.

Zobacz wyjazdy z Travelduck:

Proponowane wyjazdy